- Widzę, że dobrze się bawicie! - syknął Danville
- O co Ci chodzi?! - spytał Score
- Malfoy, matka Cię nie nauczyła, że gości się nie obgaduje! - zapytał z jadem w głoscie Dan
- Zamknij sie i uspokój ! - krzyknął Al
- O jest jeszcze Potter, syn słynnego Wybrańca, a pamiętasz "tato, a co jeśli trafię do Slytherinu?" - Dan zaczął naśladować głos Ala
Skąd on to wie - myślał Potter
- Spadaj stąd! - powiedział Zabini
- O przepraszam, pustego Zabini należy zawsze słuchać - rzucił sarkastycznie
Lili wpatrywała się w scene trzęsąc się cała. Zabini i Score wyciągneli różdżki.
- Uważajcie, bo się skaleczycie - rzucił Dan wyciągając swą różdżkę
- Haha ! Myślisz, że nas pokonasz ? Spędziłeś po nad 2 lata u mugoli, a my w Hogwarcie! Jeśli chodzi o czary to twoje pieprzone odzywki nie pomogą ! - powiedział całkiem opanowany Score
- Zdziwiłbyś się ile potrafię - rzucił w odpowiedzi
- Możemy się przekonać - Al odzyskał głos i wyciągnął swoją różdżkę rżącymi lekko rękoma
- Co wy robicie ?! - zapytała przerażona Lily
- Nie mieszaj się - odpowiedział jej brat nawet na nią nie patrząc
- Jak mam się nie mieszać ?! - krzyknęła dziewczyna
- Lil po prostu zostaw to nam - powiedział spokojnie Malfoy
- Opuśćcie różdżki ! - powiedziała drżącym głosem, widząc, że to nie skutkuje krzyknęła - NATYCHMIAST!
Nikt nawet na nią nie spojrzał, nie poruszył się.
- Proszę - powiedziała łamliwym i cichym głosem i wybuchnęła płaczem
Ku zdziwieniu wszystki Denvill podszedł do niej pierwszy i rzucił swą różdżkę pod jej nogi. Wpatrywał się w nią spokojnie jakby wcześniejsze wydarzenie nie miało miejsca. Wyciągnął rękę w jej stronę i chciał otrzeć łzy z jej policzka ...
- Nie dotykaj jej ! - krzyknął Malfoy, schował już swoją różdżkę, pociągnął dziwczyną za ramie do siebie. Denville wyszedł. Nastała zupełna cisza.
- Och Al - powiedziała Lily, wyrwała się z objęć Score i pobiegła do brata wtulając się w niego
- Spokojnie mała, nic się nie stało - pogłaskał ją po włosach
- Ja, ... ja wróę już do domu, ee do zobaczenia w Hogwarcie - oznajmił Zabini
Scorpius stał nieruchomo. Wpatrywał się w swoje ręcę.
- My też już wracajmy - powiedział Al do siostry
- Tak - pociągnęła nosem i przytaknęła na propozyję - Pa Score ! - przemówiła cicho i popatrzyła się nie śmiało na chłopaka, ten nawet nie podniósł wzroku.
Score stał nie ruchomo. Myśli kłębiły się w jego głowie. Czuł, że zaraz wybuchnie.
Rodzeństwo wyszło pozostawiając go samego z ciszą.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak coś jest to dokończenie rozdziału 1. Piszcie swoje opinie :) I jak macie swoje blogi podajcie mi linki :)
Magia, duma, egoizm, pokolenie
poniedziałek, 14 stycznia 2013
Rozdział 2
Rozdział 2
James Potter wpatrywał się w swoją matkę.
-A może miotła? - zaproponowała Ginny Potter - średniego wzrostu o już lekko wyblakłych kasztanowych włosach z przebłyskami rudego, żona Harrego Pottera oraz matka James'a, Lyli i Albusa.
- Miotła?! Mamo! Po pierwsze to jest dziewczyna, a ...
- Co z tego, że dziewczyna?! - przerwała mu matka
- A po drugie na pierwszym roku nie wolno mieć mioteł! - dokończył dość zdenerwowany James
- Ah no rzeczywiście - zmartwienie jeszcze bardziej wpłynęło na twarz Ginny
- Mamo nie przejmuj się. Kupmy jej po prostu sowę - powiedział James
- Ehh no dobrze, ale to takie oczywiste - Ginny dalej się zamartwiała, kochała córkę bardzo i chciała kupić jej coś wyjątkowego.
- Nie prawda! - powiedział z przekonaniem chłopak
- Dobrze. Kupimy sowę. E.. a gdzie Harry ? - zapytała
- Tam jest! - krzyknął James
Harry Potter stał obok Neville Longbottom'a wysokiego mężczyzny o ciemnych włosach, który obecnie uczył w Hogwarcie zielarstwa, ale prywatnie przyjaźnił się z rodzicami James'a więc często u nich bywał.
- Witaj Neville - powiedziała Ginny, która właśnie do nich podeszła
- Cześć wujku - uśmiechnął się James
- Cześć - pocałował Ginny w policzek, a do James'a puścił oczko i uśmiechnął się figlarnie - Zakupy na nowy rok? - zapytał.
- Tak. Staramy się znaleźć prezent dla Lily - oznajmiła Ginny
- A właściwie gdzie ona jest ? Ona i Al ? - rzucił kolejne pytanie
- Są u młodego Malfoya - powiedział Harry
- Co ? U niego ? Al rozumiem, ale Lily ?! - powiedział skrzywiony Neville
- Ten prezent to ma być niespdzianka! - powiedział Harry
- Oh, na waszym miejscu podrzuciłbym ją do Rona, Luny albo do mnie. Ale do tego ŚLIZGONA ?! - prawie krzyknął
- Przesadzasz. Jest z Alem, nic się nie stanie - zaoponował Harry
- No cuż wiecie co robicie. Muszę iść. Do zobaczenia wieczorem.
- Tak do zobaczenia ! - rzuciła Ginny
Rozstali się wszyscy.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Sorry, że taki krótki :) Jak się podoba ? Piszcie opinie :D
James Potter wpatrywał się w swoją matkę.
-A może miotła? - zaproponowała Ginny Potter - średniego wzrostu o już lekko wyblakłych kasztanowych włosach z przebłyskami rudego, żona Harrego Pottera oraz matka James'a, Lyli i Albusa.
- Miotła?! Mamo! Po pierwsze to jest dziewczyna, a ...
- Co z tego, że dziewczyna?! - przerwała mu matka
- A po drugie na pierwszym roku nie wolno mieć mioteł! - dokończył dość zdenerwowany James
- Ah no rzeczywiście - zmartwienie jeszcze bardziej wpłynęło na twarz Ginny
- Mamo nie przejmuj się. Kupmy jej po prostu sowę - powiedział James
- Ehh no dobrze, ale to takie oczywiste - Ginny dalej się zamartwiała, kochała córkę bardzo i chciała kupić jej coś wyjątkowego.
- Nie prawda! - powiedział z przekonaniem chłopak
- Dobrze. Kupimy sowę. E.. a gdzie Harry ? - zapytała
- Tam jest! - krzyknął James
Harry Potter stał obok Neville Longbottom'a wysokiego mężczyzny o ciemnych włosach, który obecnie uczył w Hogwarcie zielarstwa, ale prywatnie przyjaźnił się z rodzicami James'a więc często u nich bywał.
- Witaj Neville - powiedziała Ginny, która właśnie do nich podeszła
- Cześć wujku - uśmiechnął się James
- Cześć - pocałował Ginny w policzek, a do James'a puścił oczko i uśmiechnął się figlarnie - Zakupy na nowy rok? - zapytał.
- Tak. Staramy się znaleźć prezent dla Lily - oznajmiła Ginny
- A właściwie gdzie ona jest ? Ona i Al ? - rzucił kolejne pytanie
- Są u młodego Malfoya - powiedział Harry
- Co ? U niego ? Al rozumiem, ale Lily ?! - powiedział skrzywiony Neville
- Ten prezent to ma być niespdzianka! - powiedział Harry
- Oh, na waszym miejscu podrzuciłbym ją do Rona, Luny albo do mnie. Ale do tego ŚLIZGONA ?! - prawie krzyknął
- Przesadzasz. Jest z Alem, nic się nie stanie - zaoponował Harry
- No cuż wiecie co robicie. Muszę iść. Do zobaczenia wieczorem.
- Tak do zobaczenia ! - rzuciła Ginny
Rozstali się wszyscy.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Sorry, że taki krótki :) Jak się podoba ? Piszcie opinie :D
sobota, 22 grudnia 2012
Rozdział 1
Rozdział 1
To już za kilka dni. Za kilka dni znowu stanę na peronie 9 i 3/4. Spotkam przyjaciół, nauczycieli. Dom węża- Slytherin na pełni mnie dumą.
- Score! Score chodź tu !
Rozległ się krzyk matki chłopca.
- Ughh potrafi zepsuć każdą chwilę - powiedział pod nosem - idę! - Niechętnie wstał i wyszedł z ogrodu w strone dobiegającego głosu matki. Wszedł do kuchni, dużej i pełnej według niego nie potrzebnych gratów.
- Score to jest Danville. Zaopiekujesz się nim do mojego powrotu.
- Żartujesz sobie?! - zawołał oschle
- Błagam Cię choć raz nie rób problemu !
- Mam być niańką ?! Za chwilę przyjdzie Al i Zabini !
- Ohh twoi koledzy Ci pomogą - spojrzała na niego wzrokiem, który mówił- zrobisz to, musisz- nienawidził tego, ale już za 5 dni sie wyrwie.
Zmierzył Denvilla przenikliwym spojrzeniem - wysoki o kruczoczarnych włosach, bladej skórze i co dziwne błękitnych oczach. Wyglądał na starszego od Score.
- Eee jestem Score
- Danville - patrzył mu prosto w oczy
- Yyy... W tym roku idziesz do Hogwartu ?
- Tak
Czy potrafi powiedzieć wiecej niż jedno słowo, pomyślał zniecierpliwiony Malfoy, juz miał mu powiedzieć tą kąśliwą uwagę, ale sie powstrzymał, a zamiast tego zapytał:
- W jakim domu chciałbyś się znaleźć ?
- W Slytherinie - jego oczy błysnęły dziko gdy wypowiedział to słowo.
Oby nie znalazł się w moim domu - niepotrzebni są nam felgmatycy - pomyślał Scorpius. Chciał cos powiedzieć, a;e nie wiedział co. Niezręczna cisza, to jest najgorsze. -Kiedy przyjada chłopcy ? - myślał rozpaczliwie i usłyszał stłumione głosy i śmiechy. To oni! Al, Zabini i ... kto to ?
-Hej stary! - zawołali chłopcy
- Cześc - odpowiedział Score
- Eee to jest moja siostra Lily, mama kazała mi ja zabrać - powiedział Potter lekko wkurzony
-Nic nie szkodzi. Hej Lil to w tym roku do Hogwartu ? - uśmiechnął się przyjaźnie Score, zauważył jej zmieszanie.
Była ładna - ogniste, gęste włosy, delikatna i jasna cera, duże, wyraźne oczy, drobna, ale widac było, że sprytna i bystra - przyszły Ślizgon - pomyslał Malfoy.
Dziewczyna nie odpowiadała. Jej uwage przykuło coś innego a raczej ktoś... wpatrywała się w Danvilla. Po chwili powiedziała nieśmiałym głosem i zmusiała sie do uśmiechu i patrzenia na Score
- Tak idę... Cześć Dan - powiedziała to z dziwna nutą w głosi
- Potter - skinął lekko głową. Nie uśmiechnął się, ale z jego twarzy zniła kamienna maska, która przez cały czas nosił. Wszyscy poszli do pokoju gościnnego.
- Może w coś zagramy? - spytał Zabini - wysoki chłopak o ciemnej karnacji i zielonych oczach.
- Hmm ale w co?
- Może "Ocal Smoka" - zaproponował Score
- Super Lily grasz ? - zapytał Al
- Ee tak, mogę spróbować.
- A ty Denville ? - zapytał Malfoy
- Nie - i wyszedł z pokoju
- Jest dziwny - stwierdził Zabini
- Czy on pochodzi z rodziny mugoli? - ciekawił się Al
- Raczej nie, moja rodzina nie uznaję szlamowatych - powiedział Scorpius
- PRZESTAŃCIE ! 0 kzyknęła Lily
Zdziwieni chłopcy spojrzeli na nią.
- Wyobraźcie sobie, że on jest z waszego wieku i
- przerwał jej Sore - Niemozliwe! Powiedział, że w tym roku idzie do Hogwartu
- Miał iść wcześniej, tylko jego brat jest charłakiem, a że są oni wybitnym rodem czarodzieji, dla ojca Dana była to katastrofa i chciał zabić jego brata, przed tym jak ten ukończy 11 lat, ale matka chłopaka nie pozwoliła na to i jego ojciec trafił do Azkabanu.
Zdziwieni patrzyli na nią, a ona kontynuowała :
- Śmiejecie się z niego, a powinniście go podziwiać! Spędził po nad 2 lata u mugoli, a teraz musi zaczynać wszystko od nowa.
Lily zamilkła. Chłopcy wpatrywali sie w nią zdumieni, z zamyślań wyrwało ich chrząknięcie - za nimi stał Denville z morderczym wyrazem twarzy.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Proszę o komentarze :) Podoba się ? :)
To już za kilka dni. Za kilka dni znowu stanę na peronie 9 i 3/4. Spotkam przyjaciół, nauczycieli. Dom węża- Slytherin na pełni mnie dumą.
- Score! Score chodź tu !
Rozległ się krzyk matki chłopca.
- Ughh potrafi zepsuć każdą chwilę - powiedział pod nosem - idę! - Niechętnie wstał i wyszedł z ogrodu w strone dobiegającego głosu matki. Wszedł do kuchni, dużej i pełnej według niego nie potrzebnych gratów.
- Score to jest Danville. Zaopiekujesz się nim do mojego powrotu.
- Żartujesz sobie?! - zawołał oschle
- Błagam Cię choć raz nie rób problemu !
- Mam być niańką ?! Za chwilę przyjdzie Al i Zabini !
- Ohh twoi koledzy Ci pomogą - spojrzała na niego wzrokiem, który mówił- zrobisz to, musisz- nienawidził tego, ale już za 5 dni sie wyrwie.
Zmierzył Denvilla przenikliwym spojrzeniem - wysoki o kruczoczarnych włosach, bladej skórze i co dziwne błękitnych oczach. Wyglądał na starszego od Score.
- Eee jestem Score
- Danville - patrzył mu prosto w oczy
- Yyy... W tym roku idziesz do Hogwartu ?
- Tak
Czy potrafi powiedzieć wiecej niż jedno słowo, pomyślał zniecierpliwiony Malfoy, juz miał mu powiedzieć tą kąśliwą uwagę, ale sie powstrzymał, a zamiast tego zapytał:
- W jakim domu chciałbyś się znaleźć ?
- W Slytherinie - jego oczy błysnęły dziko gdy wypowiedział to słowo.
Oby nie znalazł się w moim domu - niepotrzebni są nam felgmatycy - pomyślał Scorpius. Chciał cos powiedzieć, a;e nie wiedział co. Niezręczna cisza, to jest najgorsze. -Kiedy przyjada chłopcy ? - myślał rozpaczliwie i usłyszał stłumione głosy i śmiechy. To oni! Al, Zabini i ... kto to ?
-Hej stary! - zawołali chłopcy
- Cześc - odpowiedział Score
- Eee to jest moja siostra Lily, mama kazała mi ja zabrać - powiedział Potter lekko wkurzony
-Nic nie szkodzi. Hej Lil to w tym roku do Hogwartu ? - uśmiechnął się przyjaźnie Score, zauważył jej zmieszanie.
Była ładna - ogniste, gęste włosy, delikatna i jasna cera, duże, wyraźne oczy, drobna, ale widac było, że sprytna i bystra - przyszły Ślizgon - pomyslał Malfoy.
Dziewczyna nie odpowiadała. Jej uwage przykuło coś innego a raczej ktoś... wpatrywała się w Danvilla. Po chwili powiedziała nieśmiałym głosem i zmusiała sie do uśmiechu i patrzenia na Score
- Tak idę... Cześć Dan - powiedziała to z dziwna nutą w głosi
- Potter - skinął lekko głową. Nie uśmiechnął się, ale z jego twarzy zniła kamienna maska, która przez cały czas nosił. Wszyscy poszli do pokoju gościnnego.
- Może w coś zagramy? - spytał Zabini - wysoki chłopak o ciemnej karnacji i zielonych oczach.
- Hmm ale w co?
- Może "Ocal Smoka" - zaproponował Score
- Super Lily grasz ? - zapytał Al
- Ee tak, mogę spróbować.
- A ty Denville ? - zapytał Malfoy
- Nie - i wyszedł z pokoju
- Jest dziwny - stwierdził Zabini
- Czy on pochodzi z rodziny mugoli? - ciekawił się Al
- Raczej nie, moja rodzina nie uznaję szlamowatych - powiedział Scorpius
- PRZESTAŃCIE ! 0 kzyknęła Lily
Zdziwieni chłopcy spojrzeli na nią.
- Wyobraźcie sobie, że on jest z waszego wieku i
- przerwał jej Sore - Niemozliwe! Powiedział, że w tym roku idzie do Hogwartu
- Miał iść wcześniej, tylko jego brat jest charłakiem, a że są oni wybitnym rodem czarodzieji, dla ojca Dana była to katastrofa i chciał zabić jego brata, przed tym jak ten ukończy 11 lat, ale matka chłopaka nie pozwoliła na to i jego ojciec trafił do Azkabanu.
Zdziwieni patrzyli na nią, a ona kontynuowała :
- Śmiejecie się z niego, a powinniście go podziwiać! Spędził po nad 2 lata u mugoli, a teraz musi zaczynać wszystko od nowa.
Lily zamilkła. Chłopcy wpatrywali sie w nią zdumieni, z zamyślań wyrwało ich chrząknięcie - za nimi stał Denville z morderczym wyrazem twarzy.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Proszę o komentarze :) Podoba się ? :)
czwartek, 20 grudnia 2012
Prolog
Każdy czarodziej powinien być dumny. Tak jesteśmy lepsi od zwykłej mugolskiej rasy. My mamy przyszłość.
Nasze oczy wyrażają chęć do działań, niewtajemniczeni się nas boją, ale my kochamy ten strach pojawiający się w ich nędznych oczkach, krzyk wchodzący na zdumioną twarze. PRZERAŻENIE.
Ale co jeśli magia to nie wszytko ? Jeśli pojawiają się nowe wartości? My musimy zadbać o to, by "inne" nie nadeszły, a to najtrudniejsze z czym się spotykamy - my czarodzieje.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pisane na szybko. Proszę o komentarze :)
Blog ogólnie będzie o kolejnym pokoleniu.
Nasze oczy wyrażają chęć do działań, niewtajemniczeni się nas boją, ale my kochamy ten strach pojawiający się w ich nędznych oczkach, krzyk wchodzący na zdumioną twarze. PRZERAŻENIE.
Ale co jeśli magia to nie wszytko ? Jeśli pojawiają się nowe wartości? My musimy zadbać o to, by "inne" nie nadeszły, a to najtrudniejsze z czym się spotykamy - my czarodzieje.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pisane na szybko. Proszę o komentarze :)
Blog ogólnie będzie o kolejnym pokoleniu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)